Usiadłam na polu truskawek. Wiatr targał moimi już zniszczonymi włosami. Z torebką na ramieniu szukałam truskawki. Może to wydać się dziwne. Szukać truskawki, na polu gdzie było ich tonami? Tak. Chciałam znaleźć jedną. Dużą, czerwoną, soczystą z robakiem w środku.
Dostojewski z kawą = poranek o 4(:
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Obserwatorzy
Archiwum bloga
-
▼
2010
(91)
- ► października (10)
-
▼
lipca
(7)
- To był ciężki dzień. Jeden z takich, o których moż...
- Za kilka godzin zrobię naleśniki. Włożę do tego sa...
- lubię kiedy piszesz do mnie o 5. zaspana odczytuję...
- Usiadłam na polu truskawek. Wiatr targał moimi już...
- Trzymałam Go za rękę, aby się nie bał. Powoli zamy...
- Szalony wiatr, rozpadające ciała. Krzyk ulicznego ...
- Sytuacja powtarza się. Ale już się nie boję.. ...
O mnie
- DOLL
- tam spojrzy, gdzie indziej się uśmiechnie, wywoła zamieszanie i odejdzie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz