Szalony wiatr, rozpadające ciała. Krzyk ulicznego brudu. Płacz na ulicy. Parch na ciele.
Dziecko z zapałkami, fajka w ustach. Dym wychodzący z wnętrzna. Sznurki na ręce, wisiorek z krzyżem w spodniach. Ciemne niebo, smród w pociągu. Zalane toalety i miłość w nich ...
nie jestem pełna goryczy, po prostu lubię czasem pokazać ludziom życie, o którym boją się mówić.
Sielanka w domu, telewizor 50 cali, skórzana sofa, poukładane widelce. Niedzielna msza, i kurwica w sercu.
Liczony każdy gorsz. Zdolne dziecko, średnia 5.9. Ideał. Oczytane, mądre, nawet ładne.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Obserwatorzy
Archiwum bloga
-
▼
2010
(91)
- ► października (10)
-
▼
lipca
(7)
- To był ciężki dzień. Jeden z takich, o których moż...
- Za kilka godzin zrobię naleśniki. Włożę do tego sa...
- lubię kiedy piszesz do mnie o 5. zaspana odczytuję...
- Usiadłam na polu truskawek. Wiatr targał moimi już...
- Trzymałam Go za rękę, aby się nie bał. Powoli zamy...
- Szalony wiatr, rozpadające ciała. Krzyk ulicznego ...
- Sytuacja powtarza się. Ale już się nie boję.. ...
O mnie
- DOLL
- tam spojrzy, gdzie indziej się uśmiechnie, wywoła zamieszanie i odejdzie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz