
Chciałabym, aby był ich listopad. Abym mogła stanąć na peronie, i czekać na pociąg, który ruszy w kierunku Warszawy. Usiąść wygodnie, i czuć te wszystkie uczucie, które mi towarzyszą podczas jazdy. Cieszyć się. Poczuć, że to dzisiaj. Czekać godzinami, na wpuszczenie na plac, przeciskać się między tysiącami ludzi, i krzyczeć wspólnie PLACEBO! Skakać, gdy usłyszę głos Briana, i płakać gdy Jego cudowny głos zaśpiewa utwór ' Twenty Years' Trzymać za ręke osobę, której nie znam, a ona następną. Przeżywać razem wszystkie dreszcze, i czekać na jeszcze, krzyczeć jeszcze, prosić o jeszcze. Dla takich chwil warto żyć, ale teraz wracam do mojej kawy, Króla Edypa, wypracowania z niemieckiego, i chemii.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz