środa

Może zacznę od Lykke Li - this trumpet in my head. Jest to jedyna rzecz, ktora przychodzi do mi głowy. Dalej nie ma nic, tylko echo, które toczy walkę z pustką. Żałuję pewnych spraw, i głośno o tym mówie. Żałuję, że poznałam ludzi, po których pozostało coś w rodzaju wspomnień. Nie chcę ich. Nie chce tych sennych koszmarów gdzie chodzisz ze mną za ręke, nie chce również tych gdzie siedzę z Tobą na ławce, nie chcę pić z Tobą kawy, ani słuchać Nosowskiej. Żałuję, że nie mogę Ci wysłać adresu mojego bloga, bardzo. Żałuje także i tego, że mam w sobie te wszystkie emocje i uczucia, bo  wiem, że nie są czymś dobrym i ciepłym. A przecież taka zawsze byłam.

Martoszku, może pojadę z Tobą do Włoszech. Może.

Wstaję, myję zęby, przemywam twarz i jadę do Ciebie. Pewnie zepsuje się tramwaj lub przewrócę się na prostej drodzę. Nie wiem dlaczego ktoś lub coś tak bardzo nie chce abysmy się zobaczyli.


;serdusio dla pana w tiszerciku na którym jest setka serduszek;

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie
tam spojrzy, gdzie indziej się uśmiechnie, wywoła zamieszanie i odejdzie.