piątek

" Andy wiedział jak rozpalić kogos do białości, bo nawet nie do czerwoności. Pocałował mnie tak sam z siebie, rozbudzając mój apetyt na niego. Wypiłem swoje wino powoli udajac opanowanie, ale wystarczył jeden jego pocałunek, bym zapragnął go jak szalony. Andy postawił lampkę na komodzie po czym podszedł do okna i zaczął wyglądać. Ja zaszedłem go od tyłu objąłem jedną ręką w pasie i przyciągnąłem do siebie a drugą położyłem na jego ramieniu i pocałowałem go w głowę po czym zacząłem głaskać go swoim policzkiem - Jak dobrze, że jesteś, szkoda tylko, że tak rzadko moge mieć ciebie przy sobie... "

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie
tam spojrzy, gdzie indziej się uśmiechnie, wywoła zamieszanie i odejdzie.