wtorek

Ktoś mógłby pomyśleć, że niczym deszcz utopiłam Cię pewnego ranka. Moja chłodna reka przestała dotykać Twojego ciała. Dłoń w dłoń, przestało istnieć. Rozłączył nas letni wiatr, świergot ptaków, zapach morza.
Latawce schowałam do szafy, mapę włożyłam Tacie do samochodu, a serce do słoika, z karteczką ' ogórki 2009'


jutro koncert Czesława.  a nie, przepraszam. godzina 00.01, to już dzisiaj.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie
tam spojrzy, gdzie indziej się uśmiechnie, wywoła zamieszanie i odejdzie.