czwartek

To był ciężki dzień. Jeden z takich, o których możemy tylko powiedzieć; trudno nie wierzyć w nic.
Dziękuję Aśka za te godzinne rozmowy. Musiałam komuś opowiedzieć. Rozpłakać się. Powiedzieć złudne; mam czas. Ale czasu nie mam. Wiemy o tym. I Ty i ja. Chyba zareklamuje miłość.
Za kilka godzin zrobię naleśniki. Włożę do tego samego pojemnika co zwykle. Spakuję do torby.
Ubiorę sukienkę, zostawię włosy pokręcone. Wezmę wino na 'potem' i wyjdę na przystanek.
Kiedy przekroczę bramę Parku Oliwskiego serce zacznie mi mocniej bić. Usiądę na ławce koło Palmiarnii i poczekam..

CZESŁAW ŚPIEWA - język węża.

niedziela

lubię kiedy piszesz do mnie o 5. zaspana odczytuję od Ciebie wiadomość, lekko się uśmiecham i kładę głowę na poduszkę. i wtedy przychodzi do mnie ta wspaniała myśl. myśl, że warto żyć.


filiżanka czekolady. emocje na powierzchni, dużo uczuć na skórze i w powiekach.
któregoś razu zakradnę się rano pod Twój blok z poduszką od Ciebie oraz stosem wspólnych zdjęć.
pozdrowiam marto!

sobota

Usiadłam na polu truskawek. Wiatr targał moimi już zniszczonymi włosami. Z torebką na ramieniu szukałam truskawki. Może to wydać się dziwne. Szukać truskawki, na polu gdzie było ich tonami? Tak. Chciałam znaleźć jedną. Dużą, czerwoną, soczystą z robakiem w środku.


Dostojewski z kawą = poranek o 4(:

piątek

Trzymałam Go za rękę, aby się nie bał. Powoli zamykał oczy. Widziałam jak panicznie zapamiętuje moją twarz, jak energicznie jego zamglone oczy szukają przedmiotów,które znajdowały się obok. Próbował się uśmiechać. Coś mówił. Teraz kiedy minął rok zastanawiam się co chciał powiedzieć. I nie wiem ..


jadę do marty, jadę na ognisko.

środa

Szalony wiatr, rozpadające ciała. Krzyk ulicznego brudu. Płacz na ulicy. Parch na ciele.
Dziecko z zapałkami, fajka w ustach. Dym wychodzący z wnętrzna. Sznurki na ręce, wisiorek z krzyżem w spodniach. Ciemne niebo, smród w pociągu. Zalane toalety i miłość w nich ...


nie jestem pełna goryczy, po prostu lubię czasem pokazać ludziom życie, o którym boją się mówić.


Sielanka w domu, telewizor 50 cali, skórzana sofa, poukładane widelce. Niedzielna msza, i kurwica w sercu.
Liczony każdy gorsz. Zdolne dziecko, średnia 5.9. Ideał. Oczytane, mądre, nawet ładne.

wtorek

Sytuacja powtarza się. Ale już się nie boję..



maj boj;-*

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie
tam spojrzy, gdzie indziej się uśmiechnie, wywoła zamieszanie i odejdzie.