' I wiesz co Ci jeszcze powiem? Nie lubię weekendów. Wstaje i wiem, że Cię nie zobaczę, nie będę mógł szukać Cię po całej szkole, a gdy już zobaczę przytulić. Wolałbym abyśmy chodzili siedem dni do szkoły, a wtedy mógłbym zawsze na Ciebie czekać, aż skończysz lekcje, i odprowadzić Cię na przystanek tramwajowy, a gdy ten będzie blisko robić najsłodsze oczy jakie potrafię tylko dlatego abyś pojechała następnym. '
I co ja mam z Tobą zrobić? Tylko wziąć i udusić.
sobota
poniedziałek
Zastanawiam się ile razy jeszcze usłyszę pytanie co u Ciebie, jak żyjesz, jak się czujesz, co robisz. Ile razy moje oczy będą spanikowane, i proszące o pomoc, a moja wstydliwa odpowiedź będzie brzmiała tak samo jak na lekcji chemii, czyli ; nie wiem. Jak często będe widywać Cię na mieście, jak często w empiku, i czy zawsze będziemy uważały, że nie musimy się witać, patrzeć prosto w oczy, pokazywać, że przecież się znamy. Nie wiem dlaczego tak się dzieje, że nie jesteś jedyną taką osobą. Zaraz za Tobą swoje miejsce ma On. Wraca do mnie, przyzywczajam się, że jest, aż pewnego dnia uświadamiam sobie, że nigdy Go nie było .. pozwolę Ci zaraz odejść .. Chciałabym wszystkie wspomnienia wlać do słoika, zakręcić i odstawić do zagotowania. Ty pozwolisz mi Cię zatrzymać .. Wasze drzwi się zamykają, i otwierają, wasze uczucia gasną, aby następnie rozpalić ogien, którego nie zna rzeczywistość i wracacie .. Teraz Ty czekaj aż, przyjdę znów. Moje drzwi są otwarte gdy tylko kładę się spać, zostawiam otwarte okno, nawet jeśli marznę. Teraz gdy wydaje się już za późno w r a c a c i e, i niszczycie wszystko co zbudowałam. Do tego słyszę, o daniu drugiej szansy. Ale przepraszam, szans było pełno, żadna nie została wykorzystana. pozwolę Ci zaraz odejść. [ .. ] do Ciebie przyjdę znów.
niedziela
czekanie sprawia, że ..

Chciałabym, aby był ich listopad. Abym mogła stanąć na peronie, i czekać na pociąg, który ruszy w kierunku Warszawy. Usiąść wygodnie, i czuć te wszystkie uczucie, które mi towarzyszą podczas jazdy. Cieszyć się. Poczuć, że to dzisiaj. Czekać godzinami, na wpuszczenie na plac, przeciskać się między tysiącami ludzi, i krzyczeć wspólnie PLACEBO! Skakać, gdy usłyszę głos Briana, i płakać gdy Jego cudowny głos zaśpiewa utwór ' Twenty Years' Trzymać za ręke osobę, której nie znam, a ona następną. Przeżywać razem wszystkie dreszcze, i czekać na jeszcze, krzyczeć jeszcze, prosić o jeszcze. Dla takich chwil warto żyć, ale teraz wracam do mojej kawy, Króla Edypa, wypracowania z niemieckiego, i chemii.
o mojej i twojej ułomności.
Człowiek ucieka od pewnych rzeczy, od pewnych spraw stara się być daleko, podobnie jest z miłością, przychodzi, zapuszcza w nas korzenie, zakwita, a nasz organizm panikuje czy wystarczy mu miejsca, czy będzie miał dość swobody aby funkcjonować, przychodzi miłość, którą odpychamy, choć jest piękna. Robimy to ze strachu, wytyczamy co jest dobre, a co złe popełniając błędy, uciekamy, i wracamy bo kochamy.. Zamykamy drzwi osobie, która jest nam bliska, by następnie je otworzyć i czekać całymi dniami, a i miesiącami czy przypadkiem nie wraca. I wtedy zaczyna się piekło, jest pusta, drzwi nigdy się nie otwierają, a my jesteśmy gotowi wyrwać nieszczęsną futrynę byle wróciła. Brakuje nam stabilizacji, podejmowania decyzji, wahamy się zbyt często.
Chciałabym Cię przeprosić, choć nadal czuje nienawiść, i żal do Ciebie. Moja wewnętrzna waga również potrzebuje stabilizacji, wszystko co dźwiga moje serce paraliżuje cały organizm. Analiza miłości, i nienawiści wychodzi mi na niedostateczny. Słysze gdzieś w sobie ' siadaj!niedostateczny'. Tak bardzo chciałabym wejść do Twojego umysłu, i poznać Twoje mysli, zagościć w Twoim sercu i ulokować się w nim na bardzobardzo długo. Ale nie mogę, coś mi nie pozwala, jakby wino mieszało się z cierpkim octem, tak mieszają się moje uczucia, które pewnie zgasną, nim Ty pojawisz się na nowo, i pierwszy raz zostaniesz na stałe. Nie odejdziesz jak robisz to zawsze, jak robisz po kilku miesiącach. Ktoś mógłby pomyśleć, że to tego można się przyzwyczaić. To tak jakby parzyć dwie kawy, dla samego siebie. Ale przepraszam, ja nie chce pić dwóch. Chce wypić ją z Tobą. Więc wróć. Come back, please.
Chciałabym Cię przeprosić, choć nadal czuje nienawiść, i żal do Ciebie. Moja wewnętrzna waga również potrzebuje stabilizacji, wszystko co dźwiga moje serce paraliżuje cały organizm. Analiza miłości, i nienawiści wychodzi mi na niedostateczny. Słysze gdzieś w sobie ' siadaj!niedostateczny'. Tak bardzo chciałabym wejść do Twojego umysłu, i poznać Twoje mysli, zagościć w Twoim sercu i ulokować się w nim na bardzobardzo długo. Ale nie mogę, coś mi nie pozwala, jakby wino mieszało się z cierpkim octem, tak mieszają się moje uczucia, które pewnie zgasną, nim Ty pojawisz się na nowo, i pierwszy raz zostaniesz na stałe. Nie odejdziesz jak robisz to zawsze, jak robisz po kilku miesiącach. Ktoś mógłby pomyśleć, że to tego można się przyzwyczaić. To tak jakby parzyć dwie kawy, dla samego siebie. Ale przepraszam, ja nie chce pić dwóch. Chce wypić ją z Tobą. Więc wróć. Come back, please.
sobota
o pewnych rzeczach człowiek nie mówi, nie wspomina, nie myśli, trzyma je w sobie jak kompot,który przechowuje się w piwnicy, TO wszystko zostaje schowane przed światem, zostaje pokryte kurzem, toną kurzu. Ale tylko do pewnego momentu. Bo słoik któregoś dnia zostaje otwarty, dostaje się do niego powietrze, które powoduje, że mamy tylko kilka dni na spożycie wiśni czy truskawek, ponieważ później ulega przeterminowaniu. Żałuje, że sprawy, które nosze w sercu nie chcą ulec przedawnieniu, nie chcą stać się p r z e t e r m i n o w a n e.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
Obserwatorzy
Archiwum bloga
-
►
2010
(91)
- ► października (10)
O mnie
- DOLL
- tam spojrzy, gdzie indziej się uśmiechnie, wywoła zamieszanie i odejdzie.