nadchodzi wieczór, słońce zachodzi w granicach godziny 21, nastawiasz czajnik, wyjmujesz kawę i kubek. zastanawiasz się który wziąć. wybierasz ten nieużywany, zalewasz wodą, idziesz do pokoju, sięgasz po książkę i wypada zdjęcie. zamykasz oczy ze strachu, choć to zdjęcie, ręce drżą, wspomnienia wywołują ciarki, przecież nie chcesz pamiętać. chowasz zdjęcie, siadasz na łóżku, i zaczynasz czytać. wydaje Ci się, że książka parzy, zamykasz oczy i prosisz swoją duszę, aby się uspokoiła, oddychasz głęboko choć lekarz zabronił. ale przecież ból jaki czujesz teraz jest silniejszy od niewydoloności płuc. myślisz tylko o zdjęciu, żeby spojrzeć jeszcze raz, obiecujesz sobie, że ostatni, wyciągasz, czujesz bicie serca, wiesz, że źle robisz, bardzo źle, ale wszystko jest teraz Twoim wrogiem, lekko trzymasz fotografię, łzy napływają do błękitnych oczu, ciekną jak szalony wodospad, zamykasz książkę, odkładasz zdjęcie, kładziesz się na podłodze, i wsłuchujesz w tykający zegar. przed oczami masz wszystkie sytuacje, słyszysz wszystkie słowa, czujesz wszystko co może czuć człowiek należący do wrażliwych. nie wstydzisz się tego, nie musisz udawać silnej, niezależnej od emocji, podłoga jest Twoim gruntem, kawa stygnie, książka obok, a w środku Ciebie burza uczuć,emocji, przeżyć .. jesteś tylko Ty, i Twój wewntęrzy głos krzyczący o pomoc.
Sylwia, wracaj do mnie maleńka.