Chciałabym napisać coś mądrego, co mogłoby komuś pomoc, byłoby odpowiedzią na kogoś pytanie. W głowie mam pustkę. Odczuwam strach nawet przy oddychaniu, i stąpaniu po podłodzę. Boję się tego co nastąpi, co przyniesie wiatr, i śnieg. Wiem, że Cię stracę. Ale właśnie tak trzeba. To już niedługo. Nie mogę się Tobą nacieszyć, bo jesteś dalej niż na wyciągnięcie ręki. Brakuje mi Ciebie. Przynaje się. Jednak nawet jakbym stanęła na rękach, to już za późno.
Nie wierzę w cuda, a może powinnam. Może powinnam wziąć oddech, i powiedzieć stanowczo nie, głosem jaki nie jest mi dany. Ale mój krzyk, wydaje się błagalną ciszą, której nie ma.Nie potrafię przysposobić do siebie inne ciało, inny głos. Lubię ten Twój. Chyba Cię kocham.